Menu

Refleksje z półmetka

różne moje przemyślenia i pewnie też trochę wspomnień...

kontrasty

serene38

Zadziwia mnie, a czasem przeraża rozwarstwienie społeczne na świecie. Dużo się ostatnio mówi o tym, że 80 najbogatszych osób posiada tyle, co połowa ludzkości. Tak nie powinno być. Z drugiej strony bieda sama w sobie nie jest najgorsza. Niestety, ubóstwo w połączeniu z nierownym podziałem dóbr prowadzi do wojen, a wojny przynoszą ból i cierpienie i to już  jest bardzo, bardzo złe.

Jestem w Szwajcarii i widzę na każdym kroku dobrobyt i bogactwo tego kraju. Ludzie sami chyba czasem nie wiedzą, co robić z pieniędzmi. Na głównej ulicy Zurychu sprzedaje się głównie ekskluzywne marki odzieżowe, ale też przede wszystkim zegarki. Niektóre ceny jak z kosmosu .. Czy ktoś naprawdę kupuje takie rzeczy? Czy jest przez to szczęśliwszy? Czy może w pewnych kręgach po prostu trzeba je mieć? Jeśli to konieczność, to chyba należy współczuć ludziom, którzy zmuszeni są tak bezsensownie wydawać pieniądze? A możę jednak jest w tym jakiś sens?

Widziałam wczoraj program na BBC World - krótki film ze szpitala w Jemenie. Ludzie poparzeni tak, że ledwo dają radę oddychać. Szpitale, w których próbuje się ratować ofiary wojny, też kilkutygodniowe dzieci, całe w ranach i we krwi.

http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/jemen-ginie-coraz-wiecej-dzieci,551886.html

Możemy udawać, że to się nie dzieje naprawdę, możemy kupować sukienki z najnowszej letniej kolekcji i planować wyjazdy do hotelu all inclusive albo choćby pod namiot... wszystko możemy... chyba, że musimy? Może po prostu trzeba zapomnieć o okropnościach tego świata, żeby nie popaść w totalną depresję? Może trzeba przejść się  główną ulicą w Zurychu, obejrzeć wystawy i wierzyć, że świat jest poukładany, piękny i sprawiedliwy?



© Refleksje z półmetka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci